Definicji teledysku istnieje najprawdopodobniej tyle, ile widzów jest chętnych je oglądać. Teledysk jest taką formą wyrazu artystycznego, której nie da się zamknąć w ścisłe ramy, a jedynym jej ograniczeniem jest wyobraźnia twórców.
Za pioniera teledysku uważa sie Oskara Fischingera. W 1947 roku nakręcił Motion Painting no. 1., za który otrzymał Grand Prix na Międzynarodowym Konkursie Filmów Eksperymentalnych w Brukseli.
Był to pierwszy utwór audiowizualny, będący filmową ilustracją do utworu Jana Sebastiana Bacha Koncert Brandenburski nr 3. W ten sposób rozpoczęła się era teledysku, choć w końcu lat 40-tych XX wieku dopiero raczkowała. Od tamtej pory teledysk ewoluował nieskrępowanie w różnych kierunkach, eksperymentowano z formą i metodą. Dziś jest prawdziwym miszmaszem technik i stylów. Co go wyróżnia
od innych form filmowych?
Zacznijmy od długości. Myli się ten, kto uważa, że teledysk to film muzyczny trwający od trzech do czterech minut. Z tego błędu wyprowadzi go Thriller Michaela Jacksona. Klip ten wpisał się na stałe w historię teledysku,
a to ze względu na swoją rozbudowaną formę i fabułę.

Michael Jackson - Thriller
Trwa ponad 14 minut i tak na prawdę jest mini-filmem (o jego filmowości świadczy też budżet, godny produkcji rodem z Fabryki Snów). A skoro już jesteśmy przy fabule. Czy teledysk powinien ją posiadać, czy też powinien być raczej sekwencją czystych, ładnych ujęć? Obie odpowiedzi są prawidłowe. Dla przykładu porównajmy wspomniany już Thriller oraz Strawberry fields forever zespołu The Beatles. Drugi z nich pozbawiony jest w zasadzie warstwy narracyjnej, brakuje w nim wątków reportażowych i nie opowiada żadnej historii. Dlatego jest przeciwieństwem pierwszego. Stanowi natomiast cykl przemyślanych, czystych
i koncepcyjnie dobranych ujęć. I w tym tkwi jego piękno.

The Beatles - Strawberry fields forever
Mówiąc o fabule nie sposób postawić pytania, czy fabuła klipu powinna nawiązywać
do tekstu piosenki. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że skoro teledysk jest zdeterminowany piosenką i bez piosenki jest tylko zwykłym filmem,
to odpowiedź na to pytanie brzmi "tak". Jednak tak nie jest. Choć rzeczywiście nie ma teledysku bez piosenki, to jednak klip jest samoistnym dziełem, żyjącym własnym życiem, a piosenka stanowi jego część składową.
We współczesnym teledysku wykorzystuje się różne formy graficzne.
Od rysunków po animację. Za pierwszego twórcę, wykorzystującego efekty graficzne
w klipie, uważa się DA Pennaker'a, który w produkcji do piosenki Subterranean homestick blues Boba Dylana użył kart zapisanych słowami piosenki.

Bob Dylan - Subterrean homestick blues
Od tej pory grafika zmieniała się i rozwijała, przyjmując coraz bogatsze
i atrakcyjniejsze formy. Aż do Take on me zespołu A-Ha, opartego na motywie komiksu. Klip łączy w sobie elementy filmowe, graficzne i animację.

A- Ha - Take on me
Ta hybryda z 1985 roku wyznaczyła kolejny trend w teledysku, wskazała ścieżkę rozwoju, po której ta forma filmowa kroczy do dziś, z bardzo dobrym rezultatem. Za przykład weźmy Left of center. To animacja poklatkowa wyreżyserowana przez Tawda Dorenfelda, o przemyślanych ujęciach i kadrach, dopracowanych
w najdrobniejszych szczegółach.

Serj Tankian- Left of center
Dzisiejsi twórcy dysponują super sprzętem, pozwalającym uzyskać najlepszą jakość. Władają bogatymi technikami filmowymi i z premedytacją używają ich
w teledysku, mącąc spokojną wodę gramatyki filmowej. Ale czy to gwarantuje zrobienie dobrego teledysku? Raczej nie, bo w klipie najważniejszy jest pomysł. Bez niego staje się on kolejnym ruszającym się obrazem, filmową pocztówką. Brzmi prosto i banalnie. Nie znaczy jednak, że realizacja tych założeń jest równie prosta. Co może być "pomysłem na teledysk"? W zasadzie wszystko, co sprawi,
że będzie on przykuwał uwagę, jak na przykład nieprzeciętne postacie.

Björk - All if full of love
Idealnym przykładem jest klip Björk All is full of love, gdzie głównymi bohaterami są roboty. I choć roboty te wykonane są z metalu i ceramiki
to teledysk jest ich historią miłosną, nasyconą erotyką. Inny przykład to ćpająca Królewna Śnieżka w Sonne Rammstein'a. Ten bajkowy motyw przedstawiony w groteskowy sposób, zdecydowanie zdał egzamin, tworząc klip o niepowtarzalnym klimacie.

Rammstein - Sonne
Innym sposobem jest wprowadzenie motywu spajającego koncepcyjnie klip. Najpopularniejszym jest motyw biegu (marszu, ucieczki), użyty chyba
po raz pierwszy w A hard day's night zespołu The Beatles, ale powtarzany później wielokrotnie (chociażby Bon Jovi w It's my life, The Verve w Bitter sweet symphony, czy The Offspring i ich Why don't you get a job), z lepszym bądź gorszym skutkiem.

The Beatles- A hard day's night
Ale A hard day's night jest wyjątkowy i to nie tylko ze względu na motyw przewodni. Klip powstał w 1964 i tak naprawdę zdefiniował gramatykę wideoklipu. Dynamiczny montaż, szybko zmieniające się krótkie ujęcia i w końcu różnorodność kadrów. Najlepszą ilustracją będzie tu Imitation of life REM. W tym klipie kamera nie zmienia pozycji, wszystkie ujęcia nakręcone są z jednej perspektywy. Kamera patrzy na typowe amerykańskie przyjęcie, przybliża, oddala, prześlizguje się po ludziach. Pokazując na przemian plan ogólny i zbliżenia na poszczególne postacie, bada ludzkie charaktery, pokazuje interakcje zachodzące pomiędzy poszczególnymi osobami, których nigdy byśmy
nie dojrzeli z perspektywy ogólnej.

REM- Imitation of life
To tylko kilka słów o teledysku, przekrój przez formę, treść i koncepcję, poparty kilkoma przykładami. Nie wyczerpują one tematu, bo tego tematu najzwyczajniej w świecie wyczerpać się nie da. I można być pewnym, że jeżeli ktoś tak pomyśli, to następny obejrzany teledysk wyprowadzi go z tego błędu.
STUDIO RUCHOME OBRAZKI
